Czasem zdarza się takie dni kiedy zwyczajnie nic się nie udaje. Jestem osobą, która łatwo się załamuje i popadam w skrajnie negatywne emocje, a niepowodzenia je znacząco potęgują. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce podczas dekorowana naszego świeżo wyremontowanego mieszkania. Dosłownie to był bardzo pechowy dzień, który na szczęście skończył się nie najgorzej. Można mi nie wierzyć, ale zasługę takiego obrotu spraw przypisuje jednemu przedmiotowi.

Żyrandol, który ma moc uspokajania

żyrandol kryształowy do salonuWszystko zaczęło się już od samego rana. Wyobraźcie sobie jak wielkie musiało być moje niezadowolenie kiedy okazało się, że zamówione wcześniej meble nie dotrą na czas, upatrzone przeze mnie zasłony do pokoju zniknęły z oferty sklepu, a na dodatek czułam, że powoli dopada mnie przeziębienie. Na domiar złego to nie wszystko, bo w ciągu dnia okazało się jeszcze, że kolor farby, którą wybrałam do salonu po pomalowaniu ściany stał się dużo ciemniejszy co zepsuło totalnie mój projekt. Nie było jednak czasu na odpoczynek i dąsy, bo wciąż pozostała mi tego dnia do załatwienia kwestia wyboru oświetlenia w salonie. W sklepie sama nie wiedziałam już za czym się rozglądać. Nowy kolor ścian zupełnie odebrał mi wenę twórczą i krzątałam się od półki do półki z nadzieją, że coś mi wpadnie w oko. No i się nie pomyliłam. Moja uwagę w całości przykuł zjawiskowy żyrandol kryształowy do salonu nadający się wręcz idealnie. Rozłożysta konstrukcja była stworzona do naszego podwieszanego sufitu. Nagle ciemniejsze ściany przestały mieć znaczenie, bo oto pojawił się w mojej głowie zupełnie nowy pomysł na aranżacje, w której główna role miało zagrać oświetlenie. Oniemiała blaskiem kryształów zapomniałam nawet o tej spóźnionej dostawie mebli, czy braku zasłon. Po za tym było w tym żyrandolu coś bardzo eleganckiego i stylowego, co przyciągało wzrok.

Oczywiście zakupiłam go od razu. Okazuje się, że te wszystkie nie specjalnie miłe drobnostki wyszły mi jednak na dobre. Pod żyrandol kryształowy do salonu dopasowałam zupełnie inne zasłony, a ciemniejszy kolor ścian wpasował się w całość idealnie. Ja mogłam wreszcie odetchnąć z ulgą i cieszyć się blaskiem kryształów wiszących nad moja głową. To, że tego dnia nie zwariowałam kompletnie zawdzięczam właśnie temu blaskowi.